Niedziela dla rodziny (horror)

Wysoki Sądzie to było w afekcie, pomroczność….

W niedzielę chodziliśmy z rodziną do „galerii”. To niedaleko. Rozchodziliśmy się po butikach, każdy miał swoje upatrzone firmy i towary. Potem spotykaliśmy się w spożywczym. Po zakupach jedliśmy Pizzę i wracali do domu gdzie wykonywaliśmy jakieś obowiązki przed tygodniem pracy i nauki. Rozmawialiśmy o tym, co trzeba kupić, jak zarobimy, co jest „trendy” a co „żenadą” rozumieliśmy się wzajemnie. Spokój i tzw. mała stabilizacja. Czytaj dalej Niedziela dla rodziny (horror)