Wychowanie bezstresowe

 

Wczoraj w moim sklepie była afera. Na zakupy przyszło małżeństwo z dzieckiem (ładny blondynek). Rodzice zajmowali się głównie sobą, debatowali nad tym, kto ma płacić, a dziecko w tym czasie szalało po sklepie z energią typową dla swojego wieku. W pewnym momencie doszło do katastrofy, bo „aplegierek” wpadł z impetem na stoisko z ekologiczną żywnością dokonując spektakularnej demolki. Śpieszę donieść, że dziecku szczęśliwie nic się nie stało natomiast straty w towarze były spore. Czytaj dalej Wychowanie bezstresowe

Niedziela dla rodziny (horror)

Wysoki Sądzie to było w afekcie, pomroczność….

W niedzielę chodziliśmy z rodziną do „galerii”. To niedaleko. Rozchodziliśmy się po butikach, każdy miał swoje upatrzone firmy i towary. Potem spotykaliśmy się w spożywczym. Po zakupach jedliśmy Pizzę i wracali do domu gdzie wykonywaliśmy jakieś obowiązki przed tygodniem pracy i nauki. Rozmawialiśmy o tym, co trzeba kupić, jak zarobimy, co jest „trendy” a co „żenadą” rozumieliśmy się wzajemnie. Spokój i tzw. mała stabilizacja. Czytaj dalej Niedziela dla rodziny (horror)