Wychowanie bezstresowe

 

Wczoraj w moim sklepie była afera. Na zakupy przyszło małżeństwo z dzieckiem (ładny blondynek). Rodzice zajmowali się głównie sobą, debatowali nad tym, kto ma płacić, a dziecko w tym czasie szalało po sklepie z energią typową dla swojego wieku. W pewnym momencie doszło do katastrofy, bo „aplegierek” wpadł z impetem na stoisko z ekologiczną żywnością dokonując spektakularnej demolki. Śpieszę donieść, że dziecku szczęśliwie nic się nie stało natomiast straty w towarze były spore.

Przybył personel i zadał fundamentalne pytanie, „kto za to zapłaci?”

Wybuchła gwałtowna awantura gdyż rodzice stwierdzili, że to wina sklepu, bo regał niezabezpieczony, stoją wózki z towarem a w ogóle dziecko jest wychowane bezstresowo. Wezwano policję, więc rodzice zażądali zatrzymania wszystkich nas w sklepie w charakterze świadków,

Salwowałem się ucieczka.

Jeżeli niewidomy przyjdzie do sklepu z psem przewodnikiem, często jest proszony o pozostawienie psa na zewnątrz, chociaż prawo stanowi inaczej. Gdy sklep jest przyzwoity zakupy pomaga mu robić asystent.

Zastanawiam się, kogo wiązać przed sklepem przeszkolonego psa czy bezstresowego bachora. Rozumiem, że dziecko uwiązane za nogę do stojaka na rowery to w świadomości nadopiekuńczych mam cioć i babć czyn zbrodniczy, ale może zacieniony kojec z kompletem Lego poidełkiem koli i karmidełkiem chipsów?

(ostania uwagę wywołało u mnie dzisiejsza wizyta w sklepie. Dziecko wjechało na hulajnodze przez drzwi z fotokomórką w jedną stronę (pułapka na klienta) nie mogło wyjechać i dostało histerii)

Cezary Żurawski

Autor

naszpps-admin

Były konstruktor w zakładach przemysłu obronnego, Pracownik Biura prasowego OPZZ, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, obecnie emeryt.