Jak żyć tanio i wygodnie

Wiele lat temu Jerzy Urban, popularny w tamtym czasie felietonista „Szpilek” dodatku do Expresu wieczornego „Kulisy” i „Polityki” popełnił artykuł, w którym udowadniał, że bogaci potrzebują więcej pieniędzy niż biedni, bo więcej wydają. Można to uznać za sofizmat, ale trochę prawdy w tym jest. Niestety zapomniał napisać jak żyć bez kasy. Postaram się podać kilka prostych rozwiązań.

Jak i co jeść nie płacąc

Danie jarskie organizujemy w następujący sposób: Należy udać się w porze późno popołudniowej na najbliższy bazar i zebrać bukiet jarzyn z tego, co zostało na straganach. Przecież nikt tego woził z powrotem na gospodarstwo nie będzie. Bardzo często sprzedawcy nabiału reklamują swój produkt pokazując jajko z nadtłuczoną skorupką. Wtedy najlepiej widać smakowite szafranowe wnętrze. Taki egzemplarz reklamowy na pewno nam oddadzą.

W domu czeka nas uczta w postaci warzyw z wody z „sadzonym” bez tłuszczu.

Nie wszyscy jesteśmy wegetarianami. Białko zwierzęce można pozyskać bezpośrednio od matki natury. Praktycznie wszystko, co pełza, biega, lata miałczy i szczeka po przetworzeniu nadaje się do spożycia. Ze względów estetycznych pominę przepisy. Ten felieton nie jest książką kucharską tylko zbiorem porad dla pracowników na śmieciówkach za 3zł/godz., bezrobotnych i ludzi, którzy z tramwaju „wolność” nie zdążyli się przesiąść się do ekspresu „kapitalizm”.

Uroczysta kolacja

Na uroczystą kolację z okazji rocznicy utraty pracy, podpisania umowy okresowej lub wygaśnięcia zasiłku udajemy się do dobrej, koniecznie popularnej restauracji. Sztuka polega na tym, że odwiedzamy lokal od zaplecza. W kraju, w którym są niedożywione dzieci marnuje się spora ilość pełnowartościowej żywności. Może nam się trafić nawet kanapka z kawiorem lub ostryga.

Energia woda transport

Gdy już nam odłącz media, bo nie stać nas na opłacanie rachunków rozwiązujemy sprawę w następujący sposób:

Wodę pozyskujemy ze studni oligoceńskich (są teraz prawie w każdej dzielnicy) na przykład w wiaderku po ogórkach lub kiszonej kapuście. Na pewno będzie miała lepszą, jakość niż „kranówka”. Energię cieplną najłatwiej wytworzyć, w tzw. „Kozie” piecyku z rurą spalinową odprowadzoną przez „lufcik”. Można to urządzenie zdobyć w składnicach złomu. Jeżeli mamy wykształcenie techniczne nie zawadzi podłubać w ścianie. Przy odrobinie szczęścia trafimy na przewód elektryczny pod napięciem.

Transport najlepiej zorganizować przy pomocy wózka ze sklepów wielkopowierzchniowych. Metodę zdobycia takiego pojazdu pozostawiam inwencji czytelnika.

Zabawne?

Nie!

A przynajmniej nie dla wszystkich. Powyższy materiał to wynik rozmów z mieszkańcami Żoliborza Pragi i Śródmieścia, bezrobotnymi, na groszowych śmieciówkach lub bezdomnymi. To nie fantazja.

Cezary Żurawski

 

Autor

naszpps-admin

Były konstruktor w zakładach przemysłu obronnego, Pracownik Biura prasowego OPZZ, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, obecnie emeryt.